A gdyby tak wydrukować… dom?

Wizualizacja budowy w technologii contour crafting. Źródło: www.inhabitat.pl

Wizualizacja budowy w technologii contour crafting. Źródło: www.inhabitat.pl

Drukowanie 3D – wielu z nas niewątpliwie słyszało ten termin. Kojarzymy go głównie z krótkimi filmami pokazującymi proces drukowania przedmiotu, zazwyczaj niewielkiego, w przestrzeni. Jednak technologia nie zna słowa „stop”, a ciągle rosnące zapotrzebowania różnych gałęzi rynku napędzają ją, co prowadzi do spektakularnych efektów. Powszechne, a nawet modne, staje się obecnie drukowanie przedmiotów codziennego użytku lub ich poszczególnych części, po czym są składane w całość. Czy można więc wydrukować wszystko? A gdyby tak wydrukować…dom?

Dr Behrokh Khoshnevis – warto zapamiętać to nazwisko. Wynalazca i ojciec metody budowania domów, znaną jako Contour Crafting. Mówiąc w ogromnym skrócie – jest to proces produkcyjny, w którym wielkoskalowe obiekty mogą być w szybki sposób wytwarzane warstwa po warstwie. Metoda opiera się na wykorzystaniu zamontowanej suwnicy, nieco szerszej niż szerokość budynku, po której porusza się dysza. Jej ruch jest zaprogramowany na podstawie komputerowego modelu budynku. Za pomocą komputera i oprogramowania do modelowania 3D, projekt budynku może uwzględniać materiały izolacyjne, instalacje wodno-kanalizacyjne i okna, które mogą być łatwo dopasowane do reszty konstrukcji.

Przekrój drukowanej ściany. Źródło: www.swiatdruku3d.pl

Przekrój drukowanej ściany. Źródło: www.swiatdruku3d.pl

Filamentem jest oczywiście beton, wypluwany warstwami – dokładnie tak, jak w tradycyjnych drukarkach 3D. Tworzy on puste zarysy ścian a następnie wypełnia je betonową kratownicą. Wolne przestrzenie wewnątrz przegrody stanowią miejsce do wypełnienia izolacją termiczną, którą może być np. sypki styropian. Grafiki lepiej obrazują cały proces.

Źródło: www.spidersweb.pl

Źródło: www.spidersweb.pl

Oczywiście beton używany jako filament drukarki 3D nie jest takim, z jakim możemy się spotkać na zwykłej budowie. Jest to specjalnie przygotowywana mieszanka, zawierająca w dużej mierze odpady budowlane i przemysłowe, do której dodawany jest szybkoschnący cement. Wiadomo również, że możliwe jest wzmacnianie włóknem szklanym. Nasuwa się więc wniosek – budowanie domu tą metodą ogranicza ilość odpadów na budowie. Chińscy prekursorzy utrzymują, że nawet o 30-60%. Niestety, nie są znane inne, dokładniejsze parametry składu tej mieszanki, z uwagi na pionierski charakter całej technologii. Ciężko oczekiwać, aby na tym etapie rozwoju, firmy zajmujące się drukowaniem domów (których, notabene, jest kilka na całym świecie) dzieliły się swoimi pomysłami i patentami.

Źródło: www.czymdekorowac.pl

Źródło: www.czymdekorowac.pl

Technologia Contour Craftingu pozwala na uzyskanie wytrzymałości na ściskanie rzędu 70MPa (wartość podana przez chińskich producentów). Nawet jeśli rzeczywista wartość jest niższa, to przy standardowych 20MPa, całą metodę należy potraktować poważnie, nie tylko jako ciekawostkę, lecz przyszłościowy zamiennik tradycyjnych metod budowy obiektów budowlanych. W teorii możemy zrezygnować ze zbrojenia, więc automatycznie zmniejszamy koszty całej budowy.

Źródło: www.swiatdruku3d.pl

Źródło: www.swiatdruku3d.pl

Niestety, jak to często bywa – nie ma róży bez kolców. Technologia ta obecnie nie jest certyfikowaną metodą budowlaną, więc wszelakie próby otrzymania pozwoleń na budowę domu metodą Contour Craftingu prawdopodobnie spełzłyby na niczym. Osoby chętne do wprowadzenia takich technik do powszechnego obiegu musiałyby liczyć się z ogromem papierkowej roboty, bezdusznością urzędników i przepisów oraz zatrudnieniem dobrego prawnika. Oczywiste jest także, że powszechne używanie tej technologii spotkałoby się z dezaprobatą oraz protestami osób pracujących na budowach. Łączyłoby się to bowiem z dużą ilością zwolnień, ponieważ nie potrzebni byliby już pracownicy, mozolnie układający cegły, jedna za drugą, przez dłuższy czas.

Poruszając już kwestię czasu, należy niewątpliwie zaznaczyć, że cały proces budowy domu tą metodą jest bardzo krótki. „Drukarka” nie potrzebuje przecież przerwy, może pracować dzień i noc, o ile nie zabraknie filamentu oraz źródła prądu. Gigantyczna maszyna jest w stanie zbudować bryłę budynku w przeciągu kilku godzin. Tradycyjne metody budowy obiektów budowlanych nijak mają się więc czasowo do „drukowania” domu. Zgodnie ze stwierdzeniem „czas to pieniądz”, koszty całego procesu są wielokrotnie niższe niż przy obecnie stosowanych technikach. Oszczędności są na wszystkim – ilości potrzebnego materiału do budowy, czy koszty zatrudnienia odpowiedniej ilości ludzi. Koszty mogą zmniejszyć się nawet o 80%!

 

Willa o powierzchni 1100m2 w parku tematycznym zbudowana za ok. 600 tysięcy złotych! Źródło: www.spidersweb.pl

Willa o powierzchni 1100m2 w parku tematycznym zbudowana za ok. 600 tysięcy złotych! Źródło: www.spidersweb.pl

Do powszechnego użytku drukowane domy jak na razie nie są dopuszczone. Powstało natomiast kilka parków tematycznych, m.in. w Szanghaju oraz Amsterdamie, aby przybliżyć zwiedzającym cały proces i zachęcić przyszłych klientów do zapoznania się z ofertą. Powstaje tylko pytanie, kto odważy się zamieszkać w takim domu? Najstarsze z nich mają ok. roku, więc nieznany jest np. wpływ cyklu wielokrotnego zamrażania i rozmrażania budowli. Wiele więc zależy od klimatu, technologia może przyjąć się w Chinach, gdzie rozwój demograficzny napędza potrzeby mieszkaniowe, ale niekoniecznie będzie użyteczna np. w Polsce, gdzie w zimie temperatury dochodzą do -25oC, a latem nawet do 35oC. Producenci domów utrzymują, że są całkowicie bezpieczne i odporne na wszelakie zjawiska atmosferyczne, jednak jest to raczej chwyt marketingowy.

Źródło: www.spidersweb.pl

Źródło: www.spidersweb.pl

Może być to jednak dobra alternatywa dla osób, które mieszkają np. na terenach aktywnych sejsmicznie, lub stale zagrożonych powodzią, jak również dla tych, którzy właśnie zostali dotknięci kataklizmami i muszą jak najszybciej znaleźć schronienie. Jest też atrakcyjna dla niezamożnych rodzin marzących o domu, a nie mieszkaniu w ciasnym bloku. Mimo wielu wątpliwości, drukowane domy cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Chiński deweloper ma już 20tys. zamówień, w tym np. z Egiptu. W planach jest już druk domów wysokich na 12 pięter!

Napisał: Tomasz Kwiatkowski

 

Jedna myśl nt. „A gdyby tak wydrukować… dom?

  1. Nie dość, że temat jest niesamowicie ciekawy, to sam artykuł czyta się mega przyjemnie 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.