Nie bójcie się wyzwań-wywiad z Piotrem Rychlewskim

rychlewskiKolejną osobą, która odwiedziła Młodą Kadrę PZITB WAT był pan Piotr Rychlewski, kierownik Pracowni Inżynierii Geotechnicznej w Instytucie Badawczym Dróg i Mostów w Warszawie. Przedstawił on prezentację przedstawiającą tematykę „Głębokich wykopów w gęstej zabudowie” oraz udzielił wywiadu, w którym możemy odnaleźć wiele cennych rad dotyczących nie tylko lat studenckich, ale również przyszłości związanej z życiem w budownictwie.

– Na początku chciałabym zapytać o kierunek studiów oraz specjalizację, którą Pan wybrał, a także o uczelnię, na której Pan studiował?

– Skończyłem Politechnikę Warszawską na specjalizacji mosty i budowle podziemne i obroniłem pracę dyplomową na temat wyposażenia mostów. Ta część mostowa objawia się moim aktywnym działaniem w Związku Mostowców, a niedawno zakończyła się moja kadencja przewodniczącego Oddziału Warszawskiego tej organizacji. Natomiast zawodowo pracuję w geotechnice, czyli części podziemnej wszelkich konstrukcji budowlanych.

– A Pana pierwsza praca? Gdzie udało się Panu zdobyć zatrudnienie?

– Miałem to szczęście, że od razu po studiach dostałem pracę w Instytucie Badawczym Dróg i Mostów. W dodatku trafiłem do ludzi, którzy są praktykami, ponieważ obydwaj moi starsi koledzy są praktykującymi rzeczoznawcami budowlanymi. I mimo, że pracuję w instytucji naukowej, to związany jestem również z budową, co widać na moich prezentacjach. Na wielu budowach uczestniczę wprost albo jestem z ciekawości i w ten sposób mój kontakt z praktyką jest taki żywy.

– Czyli jest Pan zadowolony ze swej pracy?

– Tak. I to zadowolenie chyba najbardziej zależy od tego, w jakie towarzystwo się trafi, co człowiek jest w stanie się nauczyć, gdy jest najbardziej chłonny wiedzy i ciekawy świata. I oczywiście, jaka jest atmosfera w pracy. To są chyba kluczowe sprawy, ponieważ czasami pojawiają się mankamenty, które na jednym albo na drugim polu zniechęcają człowieka i wtedy ta praca staje się trudniejsza. Natomiast jeśli te dwa elementy dobrze współgrają to jest to przyjemna praca.

– A w jaki sposób udało się Panu dostać pracę w Instytucie?

– Dostałem się tam w wyniku wycieczki studenckiej, którą prowadzili moi przyszli współpracownicy. Tam dałem się poznać. I to jest jedna z możliwości zdobycia zatrudnienia. Trzeba w jakiś sposób się pokazać, czymś wyróżnić z tłumu studentów, którzy są na danym roku. To jest podobna sytuacja do moich wykładów. Opowiadam o czymś i widzę np. cztery, czy pięć zainteresowanych twarzy, widzę ich zrozumienie i to, że ktoś podąża za moim tokiem myślowym.

– Jeśli chodzi o Pana doświadczenie zawodowe, to ile to już lat?

– Doświadczenie inżynierskie liczy już prawie 20 lat. 30 lat temu rozpocząłem naukę w najstarszej średniej szkole budowlanej w Polsce. Z żalem stwierdzam, że obecnie technika mają znacznie mniejszą renomę niż wtedy. Trochę anegdotycznie wspominam, że kiedy pracowałem nad pierwszą swoją publikacją dotyczącą problemów z posadowieniem i odwodnieniem pewnego wiaduktu kolejowego, korzystałem z obserwacji, które poczyniłem w czasach, kiedy chodziłem obok tego wiaduktu do przedszkola. Obecnie pełnię funkcję kierownika kilkuosobowej pracowni, która zajmuje się działalnością ekspercką w dziedzinie fundamentowania i ogólnie pojętej geoinżynierii. Do najciekawszych moich doświadczeń zawodowych zaliczyłbym nadzór naukowy nad wykonaniem fundamentów Stadionu Narodowego w Warszawie oraz działalność ekspercką w czasie budowy centralnego odcinka II linii metra w Warszawie.

– Jest Pan jedną z niewielu osób, dla których pierwsza praca stała się w pewnym stopniu ich życiową pracą ze względu na długość stażu. Obecnie młodzi ludzie często zmieniają miejsca swego zatrudnienia. Czy jest to dobre rozwiązanie?

– Zmiana pracy jest pożądanym elementem, ponieważ człowiek cały czas się czegoś uczy, a kiedy przychodzi ten moment, w którym wszystkiego już się nauczył to powinien zmienić tę pracę. Akurat w mojej pracy jest tak, że człowiek każdego dnia uczy się czegoś nowego, ponieważ ciągle są nowe tematy, projekty. Nasz Instytut bierze udział w wielu realizacjach, często pomagamy rozwiązać różnego rodzaju problemy, z którymi spotykają się projektanci lub wykonawcy. I to właśnie one ciągle się zmieniają. Pojawiają się nowe zagadnienia, człowiek nie kręci się wokół jednej tematyki, nie zajmuje się ciągle tym samym projektem, ale spotyka się z nowymi zagadnieniami, z nowymi problemami, które czasami nas zaskakują, ale które jednocześnie pozwalają rozwijać się intelektualnie, pomimo dużego doświadczenia.

– Wszyscy dobrze wiedzą, że realia budowy są zupełnie inne niż wiedza, którą zdobywamy na studiach. Czy Pan czuł to samo po ukończeniu nauki? Czy to czego nauczył się Pan wciągu kilku lat okazywało się później w rzeczywistości inne, gdy należało coś wykonać w praktyce?

– Człowiek w pracy musi się nauczyć wielu nowych rzeczy. W tym, w czym będzie się specjalizował wiedza ze studiów mu nie wystarczy. Musi się jeszcze douczyć, doczytać, dopytać mądrzejszych, skorzystać z doświadczenia, zdobyć własne, ale podstawowa wiedza, którą zdobywamy na studiach pomaga w pewien sposób odnaleźć się w życiu. Dzisiaj jest Internet, jest Wikipedia, teoretycznie można do wszystkiego zajrzeć, ale znajdując się na budowie każdy z nas może być postawiony przed dokonaniem trudnego wyboru, kiedy musi reagować i ma do dyspozycji tylko swoją głowę. I te wszystkie podstawowe informacje, które się w niej znajdują mogą się właśnie kiedyś w życiu przydać.

Oczywistym jest, że ja również miałem takie przedmioty na studiach, które zaliczyłem, może nawet i bardzo dobrze, lecz potem nigdy w życiu już do nich nie wróciłem. Ale mimo tego jakaś wiedza pozostała. Na przykład konstrukcje stalowe. Podstawy tego przedmiotu przydają się również w geotechnice, więc to nie jest tak, jak czasem wydaje się młodym ludziom, że studia do niczego nie są potrzebne. Nigdy nie wiadomo, co się kiedyś w życiu przyda. Studia są właśnie po to, aby dawać człowiekowi podstawę z różnych dziedzin, z całego zakresu budownictwa. Wszystko kiedyś może mieć wpływ na nasze życie. Nawet jeśli po ośmiu latach nie pamiętamy tego czego uczyliśmy się na studiach, to jednak wiemy z czym to ma powiązanie, wiemy gdzie mamy tego szukać, wiemy kto napisał jakąś mądrą książkę lub jakiś mądry artykuł, bo w Wikipedii tego nie ma. Dlatego teraz tej wiedzy z okresu studiów bym nie lekceważył i nie określał studiów mianem straconego czasu.

– A kierował Pan może kiedyś budową, jako np. Kierownik budowy?

– Takiego stałego doświadczenia nie mam, chociaż kiedyś miałem w życiu sytuację, że przez przypadek zostałem kierownikiem robót palowych, takiej małej kładki. To było gdzieś w lesie nad rzeczką. Zostałem na placu budowy z niedoświadczonymi robotnikami i technologią, z którą miałem praktycznie pierwszy raz do czynienia i niby z teoretycznego punktu widzenia wszystko było przygotowane, to jednak nic nie chciało działać. Byłem na tej budowie jedyną osobą, która potrafiła to wziąć w swoje ręce i rozwiązać problem. Tylko dlatego, że wiedziałam, jak to powinno działać i potrafiłem odkryć co trzeba zmienić, żeby zadziałało. I to są właśnie te momenty, w których pozostaje tylko głowa do dyspozycji i nic więcej, a problem należy jak najszybciej rozwiązać.

– Jak Pan sądzi, które czasy są trudniejsze, jeśli chodzi o możliwość znalezienia pracy? Dawniej, gdy kończył Pan swoje studia, czy teraz, gdy współcześni młodzi ludzie próbują zbierać swoje pierwsze doświadczenia?

– Wystarczy wrócić do okresu, w którym ja zdawałem egzaminy na studia. Przeznaczonych było około 200 miejsc na całe budownictwo, na cały wydział i to byli wszyscy studenci, którzy w danym roczniku studiowali ten kierunek na Politechnice. A dziś? Są jeszcze studenci dzienni, zaoczni, wieczorowi, a kierunek budownictwo jest na kilku uczelniach w Warszawie. Także ewidentnie tych studentów teraz jest więcej i w związku z tym o pracę jest trudniej.

Na zatrudnienie wpływają również inne zjawiska jak np. falowe fundusze unijne. Był taki moment, w którym budowało się w bardzo szybkim tempie, a potem nastąpiła tendencja spadkowa. Teraz znowu wszyscy się szykują na fundusze unijne i znowu trafiają do mnie pytania, czy znam jakiegoś dobrego inżyniera budownictwa? Pod tym względem perspektywa na najbliższe kilka lat rysuje się różowo, ale jak dalej będzie nie wiemy. Wydaje się, że człowiek dobry w swoim fachu zawsze jakieś zajęcie znajdzie. Zawsze będziemy coś budować. Nie będziemy w takiej skali, w takiej ilości, ale jednak coś się będzie działo w tej branży. Dlatego trzeba się czymś wyróżniać, bo w czasie kryzysu, tylko człowiek który się wyróżnia zostaje.

– Zajmuje się Pan głównie tematyką głębokich wykopów oraz wzmacnianiem podłoża gruntów trudnych i niestabilnych. Czy to jest główna tematyka Pana zainteresowań i w tym czuje się Pan najlepiej? Czy może jest coś innego, w czym poszerza Pan swoją wiedzę i chciałby być w przyszłości równie dobry, jak teraz jeśli chodzi o tematykę wykopów?

– Jeśli chodzi o sprawy zawodowe to poszerzanie wiedzy jest bardzo ważną kwestią, to jest tzw. ostrzenie piły, czyli doskonalenie siebie. Czytanie nowych rzeczy, studiowanie literatury, bywanie na budowach. Każda wizyta na budowie uczy czegoś nowego. Pokazuje dlaczego coś działa w taki, a nie inny sposób i dzięki temu nie zatrzymujemy się w rozwoju.

– W związku z tym prowadzi Pan może jakieś badania laboratoryjne?

– W laboratorium bywam mniej, ale zajmuje się badaniami pali. Najbardziej interesują mnie takie badania nietypowe, np. badania ekranów akustycznych. Dzisiaj są one standardem, ale jeszcze kilka lat temu były mniej rozpowszechnione. Następnie badania ścian szczelinowych, ścian oporowych odkopanych, które były właściwie jednymi z pierwszych w Polsce, jakieś nietypowe badania np. przy liniach energetycznych. To są główne kwestie, które interesują mnie najbardziej.

– Na spotkaniu opowiadał Pan trochę o wałach przeciwpowodziowych, czy bywa Pan przy budowach takiego typu obiektów?

– Bywam przy takich budowach, chociaż to nie jest specjalnością naszego Instytutu, ale techniki, które tam są stosowane jeśli są zaczerpnięte z fundamentowania, to jak najbardziej jest to nasza domena. Generalnie grunty i przepływ wody w gruncie to jest głównie to czym się zajmujemy.

– Co Pan sądzi o polskim rynku budowlanym? Jego rozwój, liczba miejsc pracy, liczba firm budowlanych (tych największych) oraz zapotrzebowanie na inżynierów budownictwa.

– Buduje się dużo, ale ten rynek niestety jest falowy przez fundusze europejskie i to bym wskazał jako poważny jego mankament. Jeśli chodzi o pewność zatrudnienia, o perspektywy rozwoju firm, to są to również zjawiska falowe. W przypadku perspektyw unijnych to jedna się kończy, druga nie wiadomo kiedy się rozpocznie, a przez ten czas coś trzeba robić i trzeba po prostu to przetrwać, więc wszyscy żyją kolejną perspektywą unijną. Ale mówiąc o przyszłości to myślę, że przetrwają najsilniejsze podmioty, takie które mają wysoką specjalizację, które potrafią odnaleźć się w różnych realiach i różnych zagadnieniach. Ta sama sytuacja dotyczy również pracowników. Jeśli nie ma wystarczająco dużo pracy w specjalizacji, którą się zajmują, to ich przygotowanie i wiedza sprawią, że będą potrafili odnaleźć się w innej dziedzinie.

– Patrząc teraz z perspektywy czasu, czy po raz drugi wybrałby Pan ten sam kierunek kształcenia? Czy chciałby Pan robić to co teraz?

– Myślę, że człowiek który ma jakieś zainteresowania, pewnie odnalazłby się i w innej branży. Natomiast jest to pewnego rodzaju pasja, zaangażowanie, więc to jest ta praca, która sprawia przyjemność.

– Na koniec chciałabym poprosić o rady jakie mógłby Pan udzielić studentom. Np. czym powinni się wyróżniać, na jakich kwestiach powinni się skupić?

– Ja wróciłbym do tego o czym mówiłem wcześniej. Trzeba mieć podstawy z różnych dziedzin. Czyli nie na zasadzie zakuć, zdać i zapomnieć, ale należy rozumieć pewne zjawiska, bo później właśnie to rozumienie pozostaje w głowie, to żeby mieć orientację jak coś działa. Nawet w przypadku skomplikowanych zagadnień można coś oszacować na podstawie zupełnie prostych wzorów, czy zależności zjawisk np. fizycznych. Poza tym powtórzę jeszcze raz to co powiedziałam na początku. Trzeba dać się poznać i wyróżniać z tłumu, czy swoimi pasjami, czy zainteresowaniami niekoniecznie związanymi z pracą, bo jeśli człowiek jest zaangażowany na różnych polach, to pozytywnie o nim świadczy. Myślę, że też trzeba korzystać z możliwości zagranicznej wymiany studenckiej, bo dzisiaj świat jest już bardzo mały. Należy wykorzystywać każdą szansę rozwojową i po prostu zobaczyć jak to jest na świecie. Nie bać się zdobywać nowe doświadczenia. Wszelkiego rodzaju współpraca zagraniczna jest dzisiaj powszechna. W Polsce jest coraz więcej firm zagranicznych. Pracuje się na polskiej budowie, ale dyrektor kontraktu jest obcokrajowcem. I w takich sytuacjach trzeba nauczyć się i potrafić pracować w innej kulturze pracy. Polecam żeby swobodnie się poruszać nie tylko w Polsce ale i na świecie. I to nie tylko ze względu na język. Każde wyzwanie jakoś człowieka hartuje i wyznacza jego możliwości.

– Bardzo dziękuję za czas, który poświęcił Pan dzisiaj nie tylko mnie, ale również moim kolegom i koleżankom.

Wywiad przeprowadziła: Ewelina Nowak